Co działa leczniczo w biodynamicznej terapii cranio?

Cisza

Terapeuta biodynamiczny pracuje w stanie ciszy, dostrajając się do głębszych rytmów wyrażania się życia. Kieruje się w stronę pierwotnego bezruchu, pierwotnej ciszy, w której znajduje się źródło życia i zdrowienia. Ta tajemnicza dynamiczna cisza to pierwsze zjawisko, które pojawia się w zarodku tuż po poczęciu z połączenia dwóch komórek. Jeszcze zanim rozpocznie się podział komórkowy, następuje dłuższa chwila ciszy. Coś jak wzbieranie potencji przez rozpoczęciem pełnego mocy i intensywności procesu tworzenia nowego życia. Ta cisza jest źródłem zdrowia, w ciszy zachodzi zdrowienie.

Z ciszy pojawia się pierwotny oddech, który wprowadza w ciało harmonijny ruch i rozprowadza potencję będącą nośnikiem życia. Potencja oddechu życia może przywrócić równowagę i harmonijny ruch w obszarach inercji, blokad i zastojów – w obszary choroby, słabości, przeciążenia. Działaniem tym kieruje wspomniana już wewnętrzna Inteligencja organizmu, której terapeuta ufa i za którą podąża.

W jej stronę kieruje się uwaga, otwartość i percepcja terapeuty podczas pracy z pacjentem. Terapeuta w wewnętrznej ciszy i osadzeniu dostraja się do głębokich biodynamicznych sił życia, wyczuwalnych w nim samym, w organizmie pacjenta oraz w szerszym polu relacji. Siły te nie zamykają się w granicach fizycznego ciała, ale przenikają wspólną przestrzeń relacji. Jest to możliwe, ponieważ te same siły działają w otaczającej nas naturze. Na zasadzie rezonansu organizm pacjenta dostraja się go głębszych rytmów oddechu życia, w pewnym sensie odnajduje drogę do wewnętrznej, leczącej ciszy.  Może wtedy skierować się w stronę swojego źródła zdrowia i zdrowienia i nawiązać kontakt ze swoimi zasobami.

Zasoby

Zasoby są tą przeciwwagą dla choroby i wyczerpania, dzięki której organizm jest w stanie odzyskać zdrowie i powrócić do równowagi. Przy braku zasobów organizm choruje i nie posiada wystarczająco dużo wewnętrznej mocy, by odzyskać i utrzymać zdrowie. Ogromna część terapii biodynamicznej koncentruje się na budowaniu i wzmacnianiu zasobów, a kontaktowanie się z nimi jest integralną częścią każdej sesji terapeutycznej. W ten sposób również pacjent uczy się pomagać sobie samodzielnie, dzięki czemu coraz lepiej radzi sobie z odzyskiwaniem równowagi dzięki własnym zasobom. Budowanie i wzmacnianie zasobów pacjenta to często pierwszy etap terapii nakierowanej na odzyskanie zdrowia, tym ważniejszy, im bardziej zasoby zostały nadwyrężone przez długotrwałe chorowanie, stres czy trudne przeżycia i emocje.

Relaks

Kierowanie pacjenta w stronę zasobów wspomaga równoważenie działania autonomicznego układu nerwowego. Kiedy organizm kontaktuje się z zasobami, wycisza się nadaktywny współczulny układ nerwowy, odpowiedzialny za pełen mobilizacji stan walki i ucieczki, a uaktywnia przywspółczulna część układu nerwowego, rządząca procesami odpoczynku i odnowy. Organizm pacjenta wchodzi w tryb sprzyjający regeneracji, odbudowie, gromadzeniu sił i wzmacnianiu się. Wreszcie może się zatrzymać, odetchnąć, odpuścić, wyciszyć się i „doładować akumulatory”. Po takim „postoju” ponowna aktywność ma szanse być bardziej pełna wewnętrznej mocy – po prostu organizm będzie silniejszy. Na dłuższą metę przywraca to naturalną równowagę w funkcjonowaniu autonomicznego układu nerwowego, który z większą sprawnością i płynnością zaczyna samoczynnie się regulować – ze stanu mobilizacji przechodzi w stan odpoczynku, w naturalnym rytmie dostosowanym do warunków otoczenia. Jest to bardzo ważna naturalna umiejętność, której działanie często zostaje „wyłączone” przez zbyt długo trwający stres. Wtedy układ nerwowy „zawiesza się” w energochłonnym i wyczerpującym na dłuższą metę stanie mobilizacji i pobudzenia. Długotrwały stres dlatego jest jedną z głównych przyczyn chorowania – organizm po prostu traci własną odporność.  Wydarza się to na wszystkich poziomach funkcjonowania: w fizjologii, emocjach, intelekcie i psychice. Sama możliwość zatrzymania się, zmiany biegu na wolniejszy lub przejścia na chwilę na „siedzenie pasażera”, działa wzmacniająco i leczniczo. W tym stanie organizm odnajduje i mobilizuje własne siły do walki z trudnościami. Odzyskuje możliwość radzenia sobie. Często to wystarcza, by zacząć zdrowieć.

Przebywanie w tym przywspółczulnym stanie podczas sesji pacjent bardzo często odczuwa  jako stan głębokiego, odżywczego i regenerującego relaksu. Taki stan może być niemożliwy do osiągnięcia przez pacjenta na co dzień z powodu wyczerpania, lęku, braku czasu czy nawykowego przebywania w stanie gotowości.  Jest to zarówno dobre i zdrowe, jak i przyjemne. Możliwość przebywania w tym stanie regularnie, w warunkach bezpiecznej przestrzeni obecności terapeuty, niejako przypomina organizmowi o być może zbyt mało używanym przywspółczulnym trybie działania. Odzyskuje on stopniowo umiejętność zdrowej autoregulacji, jakby przypominał sobie dawno nieuczęszczaną drogę do miejsca pełnego odżywczej energii. Nie tylko przywraca to organizmowi siły potrzebne do radzenia sobie z chorobą, ale również podwyższa komfort codziennego życia pacjenta. Pojawia się więcej przestrzeni w myślach i emocjach oraz stabilniejsza równowaga wewnętrzna. Chory stopniowo czuje się lepiej, jest spokojniejszy w obliczu zagrożenia i łatwiej przychodzi mu akceptacja własnej sytuacji – nawet związanej z nią niepewności, co do odzyskania zdrowia.

Scroll to Top